Po rozmowach z przeszło 1000 dłużników znajdujących się pod presją egzekucji, o zdecydowanej większości możemy powiedzieć trzy rzeczy:
rozumieją, że muszą podjąć decyzję, aby poprawić swoje położenie;
trudno im ocenić, czy decyzja, którą rozważają – o ile rozważają – rzeczywiście ich ochroni, czy okaże się nieoptymalna;
a gdy przychodzi moment decyzji – popełniają błąd.
Jeśli znajdujesz się pod presją egzekucji i boisz się podjąć decyzję, prawdopodobnie pojawia się myśl:
„Co, jeśli po wszystkim okaże się, że straciłem więcej, niż było konieczne, ponieważ podjąłem decyzję pod presją i bez pełnego obrazu?”
Wiedz, że ta myśl ma swoją odpowiedź: w sprawach egzekucyjnych – aby nie tracić – nie wolno myśleć wyłącznie od zdarzenia do zdarzenia.
Często:
Pojawia się zajęcie – dłużnik próbuje je usunąć.
Pojawia się zagrożenie nieruchomości – dłużnik sprawdza, czy da się podważyć operat.
Pojawia się nowy koszt egzekucji – dłużnik zaczyna liczyć, czy wystarczy mu środków na następny miesiąc.
Te działania bywają konieczne. Często są też przeprowadzane prawidłowo.
Problem zaczyna się, gdy jedyne działania służą wyłącznie ograniczeniu bieżącej presji,
a żadne nie ma na celu zakończyć całej sprawy przy realistycznie optymalnym majątku mającym pozostać po jej zakończeniu.
Presja boli, ale samo jej wstrzymanie nie kończy egzekucji i nie sprawia, że egzekucja będzie kosztowo optymalna.